Hans Asperger – lekarz, który zatarł granicę pomiędzy badaniem a torturowaniem niepełnosprawnych dzieci

Medycyna III Rzeszy należała do kontrowersyjnych, delikatnie ujmując. Trudno powiedzieć, czy ludzi zapraszano tam do gabinetów lekarskich, czy do gabinetów tortur. Książka „Dzieci Aspergera. Medycyna III Rzeszy” pozwala przyjrzeć się tym niechlubnym historycznym zdarzeniom, opierając się szczególnie na przypadkach osób niepełnosprawnych, w tym niepełnosprawnych umysłowo dzieciach. Dzieciach Hansa Aspergera – kontrowersyjnej postaci, austriackiego lekarza pediatry i psychiatry. Jakim „ojcem” był Asperger dla swoich podopiecznych – dzieciaczków? Na to właśnie pytanie odpowiada ta książka.

Kim był Hans Asperger?

Hans Asperger był austriackim pediatrą i psychiatrą, od którego nazwiska powstała nazwa „zespół Aspergera”. W 1944 roku opublikował on artykuł dotyczący objawów autyzmu, otrzymując także etat na Uniwersytecie Wiedeńskim, a także obejmując opieką przychodnię dla dzieci. Był to niewątpliwie człowiek utalentowany, z talentem nie tylko do medycyny, ale też do języków, jednak jego talent przyczynił się do czynów, które nie zyskały powszechnej moralnej aprobaty. Lekarz ten kierował się nie tylko wielką gorliwością w studiowaniu, ale też z nie mniejszym oddaniem odnosił się do władz państwowych, którym ślepe posłuszeństwo przyniosło mu obok sławy naukowej „złą sławę”. Tak złą, że zastanawiano się, czy lepiej by nie nazwać „zespołu Aspergera” jakoś inaczej. 

Kontrowersje wokół postaci Hansa Aspergera

Po pierwsze Hans Asperger nigdy nie wstąpił do NSDAP. Pomogło mu to w robieniu kariery nawet wówczas, gdy wokół jego pracy zaczęły wybuchać coraz to liczniejsze kontrowersje. Kontrowersyjnym okazało się podejście tego badacza do pojęcia „ochrona”. Pan, którego nazwiskiem nazywa się mnóstwo dzieci z zaburzeniami nikogo innego, jak właśnie „Aspergera” miał ochoczo przyklaskiwać postulatowi, by dzieci w jakimś stopniu niepełnosprawnie umysłowo „chronić”, zgadzając się, z tym, że ochronę taką zapewnić miała takim dzieciom wspólnota narodowa. Teoretycznie nic w tym przerażającego. W praktyce okazało się jednak, że Hans Asperger definiował pojęcie „ochrona” daleko od słownikowego, powszechnego rozumienia tego terminu. W jego umyśle „chronić” = poddać eutanazji. Asperger więc usypiał ponoć z ochotą swoje szpitalne podopieczne-dzieci, tyle że do wiecznego snu, podczas którego dzieci te żadnych „słodkich snów” już śnić nie mogły. 

Co na to pozycja „Dzieci Aspergera. Medycyna III Rrzeszy”? 

 Jeśli to wydało się nam tak szokujące, jak i ciekawe, to z odrobiną odwagi warto sięgnąć właśnie po pozycję „Dzieci Aspergera. Medycyna III Rzeszy”, która nie pozostając tylko przy tych kontrowersjach, eksploruje temat. W książce znajdziemy opisy szeregu praktyk, którym Asperger miał poddawać (osobiście lub nie) swoje „dzieciaczki”, patrząc, jak dzieci traktowano gorzej niż króliki doświadczalne – wkładano je do klatek, eksperymentowano na nich, i nie tyle nawet poddawano nawet humanitarnej (w pewnych warunkach) eutanazji, a wystawiano na mróz, by przemarznięte zmarły. Dzieci traktowane jak zwierzęta, były trż zachęcane do zachowywania się jak bestie, namawiane choćby do walki ze sobą nawzajem. To bestialskie traktowanie i zezwierzęcenie z kolei nie raz sprawiało, że w całej tej kupie łajna, jaką fundował im Hans Asperger, przepadało to, co te dzieci miały najcenniejszego, ich talent, „diament”, który do tego rodzaju placówek wnosiły. „Dzieci Aspergera. Medycyna III Rzeszy” jest więc pozycją dla ludzi o mocnych nerwach, a jej przeczytanie zakończy się prawdopodobnie tym, że niejednokrotnie będziemy poprawiać kogoś używającego terminu „zespół Aspergera”, pytając się, czy wie właściwie, kim Asperger był i że nie był on ojcem tylko tego terminu, ale też ojcem-katem, ojcem mnóstwa, jak wskazuje książka, torturowanych dzieci.